kenia
Comment 1

Kenia: nurkowanie i delfiny

Okazuje się, że Kenia to nie tylko safari, dzikie zwierzęta i rozległe sawanny. To też piękne wybrzeże, z szerokimi i białymi plażami. Kontrastujący do nich błękit oceanu indyjskiego z żyjącą fauną i florą.

Jak już wspomniałam, Franco zabrała nas również na wycieczkę „morską”. Połączone wypatrywanie delfinów ze snoorklowaniem na rafie i odwiedzinami na Wyspie Wasini. To ostatnie perły w naszyjniku tropikalnych plaż i morskich okolic, które rozciągają się na południe od Mombasy.

Samochodem dojeżdżamy do Shimoni. Wioski na kontynentalnym krańcu, która jest punktem skąd wypływają łodzie, nazywane Dhow, do Wasini i do Kisite Marine National Park, czyli do morskiego parku obejmującego rafę koralową. Po drodze, w zależności od szczęścia można spotkać delfiny pływające między łódkami.



wp-1485889458368.jpgwp-1485889457510.jpgwp-1485889457630.jpgwp-1485889457749.jpgwp-1485889457761.jpgwp-1485889457919.jpgwp-1485889457721.jpgwp-1485889458209.jpgwp-1485889455442.jpgwp-1485889457562.jpgwp-1485889457654.jpgwp-1485889457020.jpgwp-1485889456990.jpgwp-1485889457129.jpgwp-1485889458325.jpgwp-1485889457516.jpgwp-1485889456989.jpgwp-1485889456744.jpg

Samo nurkowanie z maską i rurką wygląda tak: dopływamy łodzią do rafy, wyskakujemy do wody, i płyniemy, podglądając życie na rafie koralowej. Wszystko super pięknie, tylko wielu z was się pewnie zdziwi, bo takie nurkowanie na pełnym morzu z 3latką? szczyt głupoty, co?

No więc z Zuzą to wygląda tak, że zawsze mamy dla niej własną kamizelkę do pływania, no i w Tajlandii mieliśmy mały test. Tam nurkowanie polegało na tym, że parkujesz łódkę tuż przy rafie i pływasz sobie ile chcesz dookoła, w takiej odległości żeby w miarę pan kapitan cię ogarniał wzrokiem. To z dzieckiem jest wygodne, bo jak nie chce podglądać podwodnego życia to po prostu się bawi w wodzie. Natomiast w Kenii sytuacja jest nieco skomplikowana, bo łódź nie parkuje przy rafie, tylko płynie na jej koniec i należy, w zależności od prądu morskiego, się do niej przemieszczać w trakcie oglądania rafy. Fakt, w wodzie trzeba Zazulca pilnować, bo potrafi się zapędzić i popłynąć nie w tą stronę co trzeba, dlatego wymyśliliśmy sposób wygodny dla nas, że na zmianę jedno z nas pływa z Zuzą, a drugie nurkuje. Działa, uwierzcie mi. Co prawda, nie mamy możliwości zobaczenia tego samego w tym samym czasie. Kamera go pro, z którą nurkujemy, też nie zawsze się sprawdza, bo nie da rady dostrzec tego co ludzkie oko. Za to pozostają nam później długie opowieści kto co zobaczył i jak próbował zobaczyć jeszcze więcej. Pewnie padnie pytanie ile czasu trwa takie nurkowanie i jaki odcinek trzeba przepłynąć?  My  nurkowaliśmy jakieś 2-2,5h i przepłynęliśmy w okolicach 500m. To dużo? Jak się lubi oglądać ciekawe rzeczy i doświadczać ciągle nowych doznań to czas naprawdę szybko mija, a odległość nie sprawia zbyt dużego trudu, bo słona woda ma sporą wyporność i dużo ułatwia. Zuza, co prawda, już pod koniec mocno narzekała, że nie ma siły, a „woda taka słona i zimna” i te „fale się wlewają”. Za to była mega dzielna, i ja jako matka, byłam z niej bardzo dumna. Praktycznie sama, o własnych siłach, jedynie trzymając nas za rękę, przepłynęła ten spory odcinek.

wp-1485889459031.jpgwp-1485889459019.jpgwp-1485889455564.jpgwp-1485889455555.jpgwp-1485889455550.jpgwp-1485889455524.jpgwp-1485889455471.jpgwp-1485889455441.jpgwp-1485889455400.jpgwp-1485889455436.jpgwp-1485889455469.jpgwp-1485889455407.jpgwp-1485889455416.jpgwp-1485889455398.jpgwp-1485889455329.jpgwp-1485889455320.jpgwp-1485889455297.jpgwp-1485889455292.jpgwp-1485889455402.jpgwp-1485889455223.jpgwp-1485889455193.jpgwp-1485889455196.jpgwp-1485889455031.jpgd9c383f9e6f8b14464545cb249a1fbb4.jpgwp-1485889455147.jpgwp-1485889455183.jpgwp-1485889455128.jpgwp-1485889455146.jpgwp-1485889455118.jpgwp-1485889455051.jpgwp-1485889455063.jpgwp-1485889455078.jpgwp-1485889455030.jpgwp-1485889455113.jpgwp-1485889455110.jpgwp-1485889455562.jpgwp-1485889455523.jpgwp-1485889455515.jpgwp-1485889455484.jpgwp-1485889455503.jpgwp-1485889455468.jpg

Po nurkowaniu przychodzi czas na obiad, w tym celu udajemy się na wspomnianą wcześniej wyspę Wasini, która od samego początku nie wita nas zbyt łagodnie. Jest odpływ, więc nie można podpłynąć łodzią do brzegu. Odbiera nas mała łódka, która i tak podwozi nas tylko do odsłoniętej rafy, przez którą trzeba przemaszerować do miejsca w którym podawanych jest obiad. Wyobraźcie sobie minę Wadynia, który nie miał specjalnych butów na tę okoliczność, a dookoła pełno krabów, małych ośmiornic i co straszniejsze jeżowców.

wp-1485889458850.jpgwp-1485889456665.jpgwp-1485889456622.jpgwp-1485889456117.jpgwp-1485889456114.jpgwp-1485889456123.jpgwp-1485889456529.jpgwp-1485889456112.jpgwp-1485889455351.jpgwp-1485889455338.jpgwp-1485889456097.jpgwp-1485889455859.jpgwp-1485889455842.jpgwp-1485889455926.jpgwp-1485889455608.jpgwp-1485889455634.jpgwp-1485889455592.jpgwp-1485889455611.jpgwp-1485889455622.jpgwp-1485889455577.jpgwp-1485889455567.jpgwp-1485889455563.jpgwp-1485889455566.jpg

Na obiad podawany był grillowany krab na przystawkę, a na danie główne kurczak bądź ryba do wyboru, a za dodatkową opłatą (10 USD) również homar. Do tego 2 rodzaje miejscowych sałatek, w tym Wadynia ulubiona (bo myślał, że to ziemniak) z topinamburu, hiduskie placki naan (mój przysmak wyjazdu), ryż i pyszny sos pomidorowo-paprykowy z mleczkiem kokosowym. Po obiedzie, niestety, obowiązkowo dla wszystkich jest spacer po wiosce na wyspie. Nie jest to niestety miłe doświadczenie. W wiosce nie ma nic specjalnego do zobaczenia, a spacer jest tylko wymówka do tego żeby wyciągnąć z turystów jak najwięcej. Dzieciaki biegają dookoła, żeby wyżebrać choć trochę cukierków. Nawet nasza Zuza poczuł się trochę dziwnie, bo po raz pierwszy spotkane dzieci nie chciały się z nią bawić, tylko ją odpychały. Niestety taki urok atrakcji turystycznej. Szkoda tylko, że wykupując wycieczkę nie ma się wpływu na szczegółowe wybieranie miejsce, które chce się zobaczyć. Bo ja tak mam, że nie lubię kiedy zmusza się miejscową ludność do kontaktu ze mną, jako formę atrakcji. Wole kiedy to przychodzi naturalnie i przypadkowo.

1 komentarz

  1. Pingback: Lista podróżniczych celów | owadybezo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s