kenia, poradnik
Komentarze 4

Kenia: oWady i (nie)porady

img_20170111_160344_353

Często się zdarza, że nasze wyjazdy są przypadkowe, bo były akurat tanie bilety, bo musimy gdzieś pojechać biznesowo, bo nie chce nam się siedzieć w domu. Ten wyjazd trafił się nam jeszcze bardziej losowo, niż zazwyczaj. Kilka dni przed Wigilią mój znajomy zaproponował mi przechwycenie ich wycieczki kupionej w biurze podróży, bo on z rodziną z przyczyn losowych nie mogą pojechać. Nie zastanawialiśmy się zbyt długo. Zwłaszcza po akceptacji urlopów nie mieliśmy już żadnych przeciwwskazań. Niecały tydzień na ogarnięcie wszystkiego co trzeba i w drogę.

1. Transport

Wyjazd wykupiony w formie all inclusive wypoczynkowy z biura podróżny Rainbow Tours. Od razu zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem biur podróży, stąd może moje odczucia nie są obiektywne. Bo ja jestem ogarniaczem, zawsze załatwiam wszystko sama, znam wszystkie ceny i co, gdzie i jak. Tak mi jest łatwiej wszystko załatwić i o wszystko się wytargować jak trzeba. Wiem kiedy za coś przepłacam i kiedy coś nie gra. Fakt, że wyjeżdżając z biurem jest łatwiej i wygodniej, to ewidentny plus, ale ja chyba nie do końca tak potrafię.

W tym przypadku ma być zbiórka na lotnisku przy stanowisku odpraw Rainbow na 2 godz. przed wylotem samolotu. Przelot Boeingiem 737 liniami Enter Air. Międzylądowanie techniczne na Cyprze (ok. 45 min., bez wysiadania z samolotu). Wieczorem przylot na lotnisko Moi w Mombasie. Po odprawie paszportowo – wizowej powitanie przez rezydentów na lotnisku i transfer do wybranego hotelu. Obiadokolacja i nocleg. Wszystko fajnie i pięknie, tylko tak naprawdę samolot jest za mały na tak dalekie trasy (10h lotu), przez to, że wszyscy z samolotu są z tego samego biura i udają się w podobne miejsca, co chwila robią się kolejki i przestoje w każdym miejscu. No i trasa z lotniska do hotelu tezż trwa około 2 godzin. Docieramy do hotelu na 3 rano i wtedy nie ma się ochoty na nic innego po za położeniem się do łóżka.

2. Nocleg

Nam na 8 dniowy pobyt przypadł hotel Neptune Village Resort. Części wspólne hotelu, są bardzo ok. Sam pokój już nie tak bardzo, ale biorąc pod uwagę fakt, że w tego typu wyjazdach w pokoju się tylko śpi, a resztę czasu spędza na plaży lub basenie, to jest wystarczający. Niestety moi znajomi nie chcieli się przyznać do tego, ile oni zapłacili za tą całą wycieczkę. Za to pokusiłam się o sprawdzenie ceny tego hotelu na booking.com. Niestety nie jest on wart 1300 pln/dzień nawet w formule all inclusive. Rozumiem wszelkie prawa rządzące rejonami turystycznymi i że ceny można windować jak się chce, ale bez przesady. Faktycznie plaża jest świetna, hotel jest w porządku, ale nie zapewnia nic nadzwyczajnego.

3. Rozkład wyjazdu

Wykupiony pakiet zakłada przelot do Mombasy, transfer z lotniska do hotelu, 8 dniowy pobyt w wybranym hotelu, transfer z hotelu na lotnisko, przelot powrotny do Warszawy. W trakcie pobytu można wykupić sobie tzw. wycieczki fakultatywne, przez rezydenta.  Ich rodzaj, program i cenę poznajemy dopiero po przylocie do Mombasy. Spotkanie z rezydentem odbywa się tylko raz, pierwszego dnia pobytu. Tylko podczas spotkania można wykupić wspomniane wycieczki. Niestety nie da się dopasować terminu danej wycieczki do swoich potrzeb, bo biuro z góry narzuca ich termin. Dlatego my zdecydowaliśmy się na organizację wyprawy na safari, nurkowania na rafie koralowej i podziwianie delfinów na własną rękę przez lokalną agencję. Przecież nie byłabym sobą 😉

4. Wycieczki na miejscu

Samo safari można traktować jak oddzielną wycieczkę. To dwudniowy wyjazd w głąb kraju. Połączona z noclegiem na sawannie możliwość podglądania życia dzikich afrykańskich zwierząt. Warto sobie to zorganizować z lokalnym biurem. Tu przestroga biuro biuru nie równe, a i ceny potrafią się mocno różnić. Uzależnione też są od ilości osób w samochodzie i parków które chce się zobaczyć. Na pewno warto udać się do sprawdzonego kontaktu. Raczej nie polegać na panach zaczepiających na plaży. My wybraliśmy Franco z agencji FKILO, do którego znalazłam kontakt na jednym z polskich blogów. Skontaktowała się z nim mailowo jeszcze z Polski. Wybrała opcję „2DAYS TSAVO EAST-SALTLICK„, czyli 2 dniowe safari w dwóch parkach Tsavo East i Taita Hills z nocowaniem i jedzeniem w Sarova Salt Lick Game Lodge, czyli tu jak na zdjęciu poniżej:

img_20170112_114824_043

Niestety okazało się, że dzieci poniżej 6 roku życia nie mogą tam nocować. Zapewne istnieje ryzyko upadku z dużej wysokości. Dlatego nocowaliśmy w siostrzanej Sarova Taita Hills Game Lodge, a posiłki mieliśmy w Salt Lick. Tu mała uwaga. Trzeba pamiętać, że zazwyczaj opcja all inclusive w tych lodgach odnosi się tylko do jedzenia za napoje trzeba dodatkowo płacić.

Jeśli chodzi o samego Franco, to dobry gość, taki którego naprawdę można polecać dalej, ale jak z każdym w Kenii trzeba się z nim targować i walczyć o swoje. My za swoją wycieczkę zapłaciliśmy 1000 USD za 3 osoby. Porównując ceny innych polskich grup które po drodze spotkaliśmy to nieco przepłaciliśmy, ale fakt my byliśmy sami we trójkę w 8 osobowym busie. Mogliśmy zatrzymywać się i ruszać kiedy tylko nam się podobało. Mieliśmy doskonałego kierowce Paul’a , który dzięki dobremu kontaktowi z innymi kierowcami zawsze wiedział gdzie są jakieś zwierzęta. Nawet wiedział gdzie bezpiecznie zatrzymać się na sawannie na szybkie siku, bo Zuzce się chciało. Po wszystkim zawiózł nas też na zakupy do supermarketu i na lokalny stragan z chustami. Z tego co się zorientowałam, ta opcja z noclegiem w Salt Lick powinna kosztować około 300 USD na osobę. Franco dorzucił nam jeszcze korzystnie wycieczkę na Wyspę Wasini z oglądaniem delfinów i nurkowaniem na rafie koralowej.

Na koniec  Franco obiecał, że ktokolwiek  się do niego zwróci i powoła się na nas (Joanna-owadybezo) dostanie „good price” w innym wypadku ja będę musiał zmienić swoją ocenę.

Kontakt do Franco:

Rogers Franco Kilonzo
FKILO Tours and Safaris
mobile: +254 714 1011003 lub + 254 733 651543
email: info@dianikenyasafaris.com lub francorfk@yahoo.com
http://www.dianikenyasafaris.com/

Co warto wiedzieć na temat samego safari?

  • Podróż z Diani Beach do Tsavo East zajmuje naprawę sporo czasu. My wyruszaliśmy o 4 rano i na miejscu byliśmy grubo po 9
  • Wiele hoteli oferuje przygotowanie wcześniejszego śniadania lub przygotowanie „travel box” na podróż. Warto o to zapytać
  • Upewnijcie się też czy w samochodzie będzie woda do picia
  • Zwierzęta żyją na sawannie i fakt czy dacie radę je spotkać zależy od różnych czynników. To nie ZOO, gdzie żyją w wyznaczonych miejscach. Na safari wszystko jest niespodziewane. W porze suchej najpewniej będą gromadzić się przy wodopojach. W porze tuż po deszczach, tak jak my byliśmy, wszystko było zielone i woda dostępna wszędzie, więc zwierząt trzeba było szukać w inny sposób
  • Wszyscy ostrzegają, że rano i wieczorami robi się chłodno i trzeba mieć dodatkowe ubrania. Fakt temperatura jest nieco niższa od tej w południe, ale wystarczy zwykła bluza, nie trzeba mieć nic specjalnego na tą okoliczność
  • Co do samego trybu obserwowania: robi się to 2 razy w ciągu dnia, rano i wieczorem. Wszystkie przejazdy po jakieś 2-3 godziny. Nasza Zuza na spokojnie wytrzymywała w samochodzie. Jak jej się nudziło, bo akurat mało zwierzaków w okolicy, to się bawiła albo szła spać. Mieliśmy umowę, że jak zobaczymy Żyrafę to ją obudzimy
  • Widziałam w niektórych ofertach opcje 1 dniowego safari. Szczerze mówiąc myślę, że to się nie opłaca. Tłuc się 5 godzin w jedną i druga stronę po to tylko żeby przejechać się 3 h po małym parku, jest trochę bez sensu. Ale to tylko moje zdanie.

4. Szczepienie i malaria

Dostaję od Was mnóstwo pytań na ten temat, więc myślę, że temat jest ważny.

Do Kenii nie ma żadnych obowiązkowych szczepień, jeśli podróżuje się z Europy. Obowiązuje szczepienie na żółtą febrę, jeśli przyjeżdża się z terenów objętych tą chorobą, czyli np. z sąsiedniej Tanzanii. Fakt, jest taki, że na lotnisku nie widziałam, żeby komukolwiek sprawdzali żółte książeczki szczepień. Nikt nawet o tym nie wspomniał.

Na co my się szczepiliśmy?

Z racji tego, że całkiem niedawno byliśmy w Azji to mamy aktualne szczepienia zalecane do większości krajów, nawet przy podróżach po Europie: WZW A i B,  Dur Brzuszny, Polio/Tężec/Błonica/Krztusiec (to podaje się w jednej dawce).

U dzieci jest łatwiej bo wszystkie, poza WZW A, są w kalendarzu szczepień. Dorosłych trzeba zaszczepić dodatkowo i pamiętać o szczepieniach przypominających.

Ważne! Wyjeżdżając do Kenii nie robiliśmy żadnych dodatkowych szczepień.

Malaria i ugryzienia komarów

Wielkie zło: MALARIA. Wszyscy drętwieją jak to słyszą. Czy to wyjazd do Azji czy do Afryki, wszyscy dookoła martwią się tylko tym. A istnieją poważniejsze choroby przenoszone prze komary, jak np. DENGA. Na dengę nie ma leków, ani szczepionek. Na malarię część zaleca przyjmowanie profilaktycznie tabletek anty malarycznych, część tylko repelenty. Ja wychodzę z założenia, że stosujemy regularnie repelenty w postaci Muggi, śpimy pod moskitierą i żaden komar nas nie ugryzł.

A prawda jest taka, że na wybrzeżu komarów praktycznie nie ma. Na sawannie rano i wieczorem jest sporo, ale wystarczy się popsikać i posmarować. Zuzę na sawannie smarowaliśmy regularnie przez cały dzień, bo jest uczulona na ukąszenia owadów i nam puchnie. Na wybrzeżu rytuał smarowania był tylko wieczorem. Statystyka: 8 dni, żadnego ugryzienia.

5. Środki ostrożności

Kenia to jednak egzotyczny kierunek i nie należy, go bagatelizować. To że my nie mieliśmy jakichś rewelacji żołądkowych ani chorobowych, nie znaczy , że nie przyda się dobrze zaopatrzona apteczka.

Zalecenia w przypadku wszystkich egzotycznych kierunków są podobne:

  • picie wody tylko z butelki, choć my piliśmy też z dystrybutorów w hotelu
  • mycie zębów i twarzy z butelką wody – zakaz używania kranówki
  • będąc po za hotel należy uważać na miejsca z jedzeniem i używać odkażacza do rąk
  • unikaj kontaktu z bezpańskimi zwierzętami, zwłaszcza ze słodkimi małpami, których pełno w hotelowych ogrodach
  • zamykaj na klucz drzwi i okna do pokoju. małpy potrafią narobić niezłego bałaganu i przywłaszczyć sobie to co im się spodoba
  • zachowaj szacunek dla zwyczajów, religii i przyrody kraju, w którym przebywasz

6. Informacje dodatkowe

Wiza

Dla Polaków  jest obowiązkowa. Obecnie wniosek można składać przez internet przez stronę evisa.go.ke. Cała procedura w naszym wypadku trwała jakieś 3 dni. Jej koszt to 50 USD (plus 1,5 dolara opłaty transakcyjnej). Ważna jest 90 dni od momentu przyznania.

Widziała, że biuro podróży oferuje pośrednictwo w załatwieniu wizy. Niestety liczą sobie nieco drożej i raczej nie opłaca się tego robić, bo procedura na stronie internetowej jest łatwa.

Można, też załatwić wizę bezpośrednio na lotnisku. Jej koszt to 50 USD.

Ambasada Polski w Kenii – na wszelki wypadek

AMBASADA POLSKA W KENII
Kabarnet Road Nairobi,
P.O. BOX 30086
Tel. 00254/2/56-62-88(9), fax. 00254/2/56-25-88

Pieniądze

Walutą w Kenii jest szyling kenijski. Należy pamiętać, że zakazane jest wywożenie go za granicę. Banki czynne są w tygodniu w godzinach 9-15. Wymiany walut można dokonać w hotelu i jest ona dużo korzystniejsza niż na lotnisku. Nie przyjmowane są dolary z datą wydanie wcześniejszą niż 2005r.. Teoretycznie można wypłacać gotówkę z bankomatów, choć zbyt wiele ich nie widziałam. W miejscach turystycznych (hotele, wypożyczalnia samochodu, safari) bez problemu można płacić dolarami. Jedynie istnieje ryzyko, że cena może być mniej korzystna. Średni przelicznik: 100KSH – 1 USD

Elektryczność

Gniadka odpowiadają normom brytyjskim (prąd zmienny 220/240 V). Należy posiadać specjalną przejściówkę, ponieważ wtyczki są takie same jak w Wielkiej Brytanii.

Telefony i internet

Telefony polskich operatorów działają bezproblemowo, choć momentami jest problem z zasięgiem. Podobnie jest z wifi w hotelach. Nie wiedzieć czemu raz wszystko super działa, a drugi raz, pomimo takiego samego zasięgu, jest wielki problem z połączeniem się z czymkolwiek.

Czas

Różnica czasu między Polską a Kenią zimą wynosi 2 godziny, latem 1 godzinę

Fotografowanie

Nie wolno fotografować ludzi bez ich wcześniejszej zgody. Faktycznie widać, że mają z tym duży problem i zasłaniają się jak tylko zobaczą aparat, i wcale im się nie dziwię. Fotografowanie krajobrazów i zwierząt nie stanowi problemu. Zakaz fotografowania obowiązuje na lotniskach, w portach, na mostach oraz innych miejscach uchodzących za strategiczne. Nie wolno fotografować żołnierzy, policjantów i posterunków policji. Konsekwencją są wysokie kary.

Czego nie wolno wywozić z Kenii?

zwierząt, ptaków, płazów, gadów
skorup żółwi, preparowanych motyli
roślin
kości słoniowej i innych trofeów zwierzęcych
muszli, koralowców
leków na bazie sproszkowanego rogu nosorożca i kości dzikich kotów

Drogi i przepisy drogowe

Wszystko co związane z ruchem ulicznym przypomniało Gruzję. Przepisy absolutnie nie istnieją. No może po za tym, że jeździ się po lewej stronie, a jak chce się wyprzedzić to się po prostu trąbi.

Drogi są w budowie. Generalnie cała Kenia jest wielki placem budowy. Widać, że ktoś zainwestował tu grubą kasę i wszystko teraz betonują.

Ceny

W supermarkecie bardzo przystępne, dla przykładu nasze zakupy:

woda 0,5l – 20 KSH
pepsi 0,5l – 55 KSH
ciastka – 80 KSH
torba cukierków – 85 KSH
kenijska herbata Chai – 60 KSH
kenijska kawa w ziarnach – 445 KSH
rękawki do pływania – 395 KSH

na targu chusty, oryginalne Kenijskie Khanga, a nie jakieś tanie pareo dla turystów, można wytargować za 500 szylingów za sztukę

W miejscach turystycznych ceny wzrastają nawet 4 krotnie. Dla przykładu krem do opalania w sklepiku hotelowym kosztuje 1450 KSH, czyli jakieś 15 dolarów.

Podsumowujący nasuwa się pytanie, czy da się pojechać do Kenii na własną rękę? Oczywiście, że się DA. My nawet spotkaliśmy rodzinę z Wrocławia, pozdrawiamy serdecznie, która tam spędziła 2 tygodnie organizując wszystko samemu łącznie z zatrudnieniem kucharza do gotowania tylko dla nich, za grosze. Widzieliśmy też prywatne auta na sawannie, bez żadnego przewodnika. Nie jest też prawdą, że jest totalnie niebezpiecznie. Owszem nie szlajałabym się po nocach po niektórych ulicach Mombasy, ale na co dzień nie widać niczego niebezpiecznego. Owszem Panowie na plaży, tzw. „beach boye” potrafią myć natrętni w swoim zaczepianiu, ale wystarczy ich ładnie zbyć i się odczepią. Bieda? No jest, ale czy większa niż w Azji, niż na dalekiej wsi gdzieś w Polsce. Afryka rozwija się bardzo szybko i są pewne rzeczy których brakuje, ale niektóre są szybciej niż nam się wydaje. Bywa tak, że kanalizacji w domu nie ma, a najnowszym smartfon w ręku jest. I nie ma co się dziwić i przekładać standardów życia do których przywykliśmy na inne części świata.

Jedźcie do Kenii, bo WARTO =)

4 Comments

  1. Barbara says

    Za dwa tygodnie wybieram się do Kenii, Przeczytałam wpis, jest bardzo pomocny dla tych, którzy pierwszy raz wybierają się do Kenii. Dziękuję !.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s