anglia, poradnik
Dodaj komentarz

Londyn: weekendowy wypad

IMG_0006

Pomysł na weekendowy wypad do Londynu powstał jak zwykle dzięki promocjom. Kilkanaście PLN za bilet tylko na weekend, czemu nie. Zwłaszcza, że nasi bliscy znajomi niedawno przeprowadzili się z Warszawy do Birmingham to narodził się szybki plan: wspólna sobota w Londynie, a wieczorem w pociąg i do Birmingham, w niedzielę wieczorny powrót do Warszawa. Niestety od początku wszystkie znaki wskazywały na to, żeby tam jednak nie jechać.

Zaczęło się od wyjścia z domu. Stojąc już w drzwiach, Michał zorientował się, że nie ma swojego dowodu tam gdzie normalnie powinien być. Szybkie poszukiwanie. Nie ma w portfelu, ani w torbie, ani na komodzie, ani w kuchni, w sypialni… może u Zuzy. Patrząc na zegarek stwierdził: „dobra zawiozę Was na lotnisko. polecicie same”. „Jak to same, ale wspólny weekend, ejj”. Pomyślałam, rozejrzałam się, widzę spodnie w praniu. Tak to dobry trop. Dowód się znalazł. Jedziemy, zostało nam 40 minut do zamknięcia bramek. Nie zdążymy już taksówką, bierzemy auto. Nie zdążymy nigdzie zaparkować tak żeby uniknąć opłat i się przetransportować na lotnisko. Szybka decyzja parkujemy na lotnisku. 80 PLN za dobę. OK, 160 PLN za nasz pobyt. Przeżyjemy w końcu bilety kosztowały grosze. Przez to, że Lotnisko Chopina działa dość płynnie i sprawnie, w 10 minut z parkingu jesteśmy już prawie w samolocie. Dolatujemy Wizzairem do Luton. Kolejne schody: kolejka do kontroli paszportowej, Zuza chce do łazienki, przeciskamy się, przepraszamy… uff udało się, kolejka do bankomatu, kolejka po bilety na pociąg, na całości schodzi nam się z dobrą godzinę.

Bierzemy pociąg z Luton do Londyn (St. Pancras) z biletem dziennym na komunikację miejską. Koszt to jakieś 18 funtów na osobę. Uwaga jest też inna opcja. Kupując bilet w jedną stronę na pociąg (12 funtów) i oddzielnie Travel Card – dzienny bilet na komunikację (12 funtów) w sumie wynosi to 24 funty. Bardziej opłaca się opcja nasza, czyli bilet podróżny w dwie strony Luton – Londyn+metro i autobus. Jedyny minus tego rozwiązania to, że bramki nie czytają tych biletów i za każdym razem wejścia/wyjścia z metra trzeba pokazywać je panu który nam specjalnie te bramki musi otwierać.

Wysiadamy na dworcu St. Pancras tuż obok znanego wszystkim fanom Harrego Pottera dworca Kings Cross, gdzie istnieje naprawdę peron 9 i 3/4. Jako wierne fanki z Zuzą nie możemy odpuścić tej okazji.

IMG_3202IMG_3205IMG_3208

Z naszymi znajomymi jesteśmy umówieniu na innym dworcu całkiem niedaleko: London Euston. Wspólnie już wędrujemy przez zatłoczone, pośpieszne i pogrążone w angielskiej pogodzie miasto.

IMG_3216IMG_3218IMG_3222IMG_3225DSC_0021DSC_0025DSC_0031DSC_0032IMG_0002IMG_0003IMG_0011IMG_0016IMG_0021IMG_0027IMG_0028DSC_0040IMG_0029IMG_0046IMG_0050DSC_0051DSC_0054DSC_0056DSC_0058IMG_0054IMG_0058IMG_0061IMG_0086DSC_0068DSC_0072

IMG_0088IMG_0102IMG_0108IMG_0122

Odwiedzamy Green Park, Buckingham Palace, Hyde Park, Big  Bena, London EYE i wyżebrze Tamizy. 4 osoby dorosłe i troje brzdąców na hulajnogach niestety nie jest to najłatwiejsze zadanie. Z pewną ulgą wsiadamy do pociągu i tylko czekamy na upragnioną sielankę w Birmingham.

Niedziela upływa miło i przyjemnie. Dzieciaki się bawią, my nadrabiamy zaległości w ploteczkach. Pozostaje kwestia powrotu. Samolot odlatuje o 20.50. Mamy dwie opcję transportu z Birmingham na lotnisko w Luton:
1. Pociąg o 16.10 z Birmingham do Milton Keys i przesiadka w autobus nr 99 na miejscu ma być 18.30, albo
2. Autobus bezpośredni o 16.10 na miejscu ma być o 18.55.

Wybieramy tą druga opcję, bo nie ma ryzyka przesiadki, że coś pójdzie nie tak. A i czasowo mamy dość duży zapas. Niestety znów nie wszystko idzie tak jak powinno. Stajemy w korku w Dunstable, czyli tak naprawdę bardzo blisko, ale jednak czas się wydłuża, a korek ciągnie się aż do lotniska. W między czasie sprawdzam status samolotu. On też ma opóźnienie. Mamy jakieś minimalne szanse. Dojeżdżamy na lotnisko o 20.30. Totalny amok i dezorientacja. Bieg przez lotnisko. Wpuszczają nas na kontrole bezpieczeństwa twierdząc, że wszystkie samoloty mają opóźnienie i będą czekać. Bieg, z Zuzą na ramionach przez całe lotnisko, schody w górę, schody w dół. Po drodze spotykamy też jakiś Polaków, którzy są w takiej samej sytuacji jak my. Docieramy do bramy o 21 i dostajemy informację, że samolot odleciał już bo był pełen i na nikogo nie czekał. Co się okazuje w podobnej sytuacji nie jesteśmy sami, ale jest też jakieś 50 osób na inne loty do Gdańska, Katowic i Budapesztu. Obsługa widzi tylko jedno rozwiązanie: wracamy na początek do stanowisk odprawy i zmieniamy bilety na następny dzień. Tu pojawia się kolejny problem. W trakcie powrotu przez całe lotnisko, na komórce sprawdzam ceny biletów na następny dzień. Niestety jest ich bardzo mało i dodatkowo różnica cenowa jest też spora. Przez to, że mam kartę Wizzair Discount Club udaje mi się kupić 3 ostatnie bilety na następny dzień na 14.30 za 70 funtów za osobę, porównywalnie na 8 rano kosztowały 160 funtów.

Przychodzi nam nocować Luton. Pozostanie na lotnisku całą noc z 3 letnim dzieckiem mija się kompletnie z celem. Podjeżdżamy busem do lotniskowych hoteli. Cena za najtańszy pokój to 200 funtów, ale mają też wszystko wyprzedane. Zamawiają nam taksówkę do centrum. W między czasie przez booking.com korzystając ze zniżki „genius” rezerwuję pokój, w hotel kiepskiej jakości, za 60 funtów. Koszt taksówki to jakieś 12 funtów.

P.S. W poniedziałkowym samolocie pani Stewardes powiedziała mi o tym, że niedzielne samoloty miały poważny „overbooking” spowodowany błędem systemu.

Mała nauka:

1. Mieć choć jeden telefon z bieżącym dostępem do internetu – pozwoli to dużo szybciej wszystko załatwić w kryzysowej sytuacji.

2. Jak pojawiasz się na mocno zatłoczonym lotnisku o czasie zamykania bramki, to o nie ma już sensu biec przez terminal. Nawet pomimo tego, że obsługa obiecuje, że linia lotnicza na ciebie zaczeka, to nie oszukuj się, bo „tania linia” nie zaczeka.

3. Podróżowanie z mały dzieckiem w Anglii nie jest łatwe. Na nikim to nie robi różnicy czy jesteś sama, czy z uwieszonym u szyi 3 latkiem. Wręcz dostaniesz pogardliwe spojrzenia, że blokujesz drogę w metrze.

4. Bankomaty są podzielone na te należące do Banku i te prywatne. Te drugie zazwyczaj pobierają jakąś opłatę za wyciągnięcie gotówki, a czasami wręcz nie obsługuję zagranicznych kart. Te należące do Banków w większości są darmowe i dobrze działają. Na każdym bankomacie widnieje napis czy jest on darmowy lub czy pobiera opłaty i w jakiej wysokości.

5. Wszędzie po za taksówkami można płacić kartą.

4. I to co dla mnie najważniejsze: NIGDY nie polecę już przez LUTON!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s