gruzja, poradnik
Comment 1

Gruzja: oWady i (nie)porady

IMG_1795

Pomysł na Gruzję był nieco przypadkowy. W lutową Niedzielę spotkaliśmy się wspólnie z naszymi znajomymi, wspominanymi już na tym blogu Ciocią Myszą i Wujkiem Homikiem (samo H jest celowe w tym przypadku), żeby zarezerwować jakieś bilety na wspólny wyjazd. Wstępny plan zakładał okolice majówki i jakiś Amsterdam, albo gdzieś gdzie będzie ciepło. Po dłuższych dyskusjach i analizie bieżących cen, padło na 4 dni w  Gruzji w Wielkanoc (pod koniec marca).

1. Transport

Od razu mogę powiedzieć, że bilety nie były jakoś rewelacyjnie tanie, wręcz kilka dni po naszej rezerwacji, na ten sam termin spadły o połowę. No, ale tu nie chodziło o to, żeby było jak najtaniej się da, tylko żeby w końcu podjąć jakąś decyzję i coś zrobić wspólnie. Padło na Wizzair z Warszawy do Kutaisi.

Czym przemieszczaliśmy się na miejscu? Ze względu na przeróżne opinie o marszrutkach i taksówkach, a przede wszystkim przez ograniczony czas i brak sprecyzowanych planów wybraliśmy samochód. No bo dojedziesz wszędzie gdzie chcesz, nie będzie się podobało to pojedziesz dalej, nie znajdzie się noclegu, no to można się przespać w aucie.

IMG_1729

Opcja wynajęcia samochodu przez sieciówki typu Hertz czy Buget na lotnisku w Kutaisi nie istnieje. Wszystko zlokalizowane jest wyłącznie w Tbilisi. Istnieje kilka lokalnych firm które oferują wypożyczenie auta, ale należy pokryć koszty transportu auta z Tbilisi i z powrotem. Ze wszystkich wyszukanych w internecie firm, najkorzystniej cenowo wychodziła Naniko. na 3 dni Land Rover Discovery 2 z fotelikiem dziecięcym i transferem auta ze stolicy wynosił 288 dolarów amerykańskich + kaucja 200$. Co do kaucji to naczytałam się w internacie, że firma ta potrafi nie zwrócić jej przez brudne auto. My jednak po naszych offroadowych wojażach bez problemu znaleźliśmy myjnie (jest prawie na każdym rogu) i za 7 GEL (czyli 12 PLN) panowie umyją wszytko do czystego. Koszt paliwa to 1,45 GEL za litr. Nasza terenówka przez 500 km spaliła 150 litrów, czyli cały koszt paliwa to jakieś 217 GEL. Podsumowując nie jest to najtańsza opcja przemieszczania się po Gruzji, ale zdecydowanie dająca największą swobodę.

2. Noclegi

Po przeczytaniu przewodników i nasłuchaniu się o niezwykłej gościnności Gruzinów, początkowo plan zakładał, że znajdziemy noclegi na miejscu, co jak się później okazało, było totalną dezinformacją przynajmniej w regionie w którym my byliśmy. Dla własnego spokoju zarezerwowała przez booking.com nocleg na pierwszy dzień i ostatni. A środkowy znalazł się w cudnym Udabnie.

Tbilisi – Hotel Gino Paradise Beshenova 9, 0101 Tbilisi City, Gruzja

To raczej totalny przykład hotelu który chce być super fajny, bo mamy baseny, spa i jezioro w górach, to jeszcze zrobimy park ze sztucznymi dinozaurami dookoła i będzie rewelacja. No niestety, ktoś miał kiedyś na to pomysł, ale nic nie dział tam jak trzeba. Począwszy o recepcji, przez restaurację, a skończywszy na całym otoczeniu. Ogólnie wszyscy z obsługi sprawiali wrażenie, że nasza obecność nie jest im na rękę. Nie mogliśmy skorzystać z naszego pokoju od razu jak tylko przyjechaliśmy, bo wciąż zajmowała go jakaś para Rosjan, która w pośpiechu została przeniesiona do innego pokoju, zostawiając sporo rzeczy za sobą. W restauracji serwowano tylko marnej jakości chaczapuri i frytki, a z basenów nawet nie skorzystaliśmy bo ciągle były zamknięte.

Koszt: 160 GEL  za dwa pokoje w tym jeden miał być z sauną (nie był).

UdabnoOasis Club Khutebi Hotel  Main road, Udabno (David Gareja monastery), Sagarejo region, 0171 Udabno, Gruzja

To, że jestem totalnie zakochana w tym miejscu to już wiecie z poprzednich postów. Miejsce na prawdę godne polecenie. Nawet polecałabym zorganizować wyjazd, żeby odwiedzić tylko to miejsce.

Koszt: 120 GEL za 2 domki ze śniadaniem.

Kutaisi –   Hostel Kutaisi by Kote Gorki Street 18, 4600 Kutaisi, Gruzja

Dojechaliśmy tam o 22, a 4 rano musieliśmy być już na lotnisku, więc tak naprawdę potrzebowaliśmy tylko szybkiego noclegu. Szczerze mówiąc ciężko cokolwiek powiedzieć, bo chyba nie spodziewali się, że w ogóle się pojawimy i z 2 pokoi połączonych salonem dostaliśmy mały pokój z 4 pojedynczymi łóżkami bez ogrzewania w jakimś domku oddalonym od hostelu. Dodam, że to chyba najzimniejsza noc w hotelu w którymi kiedykolwiek byliśmy.

Koszt: 80 GEL za 4 osoby + dziecko

3. Rozkład wyjazdu

Kutaisi położone jest w Zachodniej Gruzji i początkowo wydawał nam się to świetny pomysł, bo na zachodzie są góry i morze, to coś się zawsze wymyśli. Plany zaczęliśmy zmieniać, wraz z prognozami pogodowymi, które zapowiadały zimno i ulewy. Postawiliśmy na Tbilisi i coś się w trakcie wymyśli =).  A co wyszło, to już pisaliśmy.

Poniżej trasa przejazdu:

amcharts.pixelMap (16)

4. Jedzenie

Pastoral  6 Erekle II str. Tbilisi – restauracja na obiad i na kolację.

IMG_1569

Smacznie, klimatycznie, miło i przyjemnie. Nie wiele więcej trzeba powiedzieć. Godne polecenia.

Ceny:

Zupa Kharcho 8,9 GEL, Khinkali Kalkri (pierożki z mięsem doprawionym ziołami) 0,7GEL/szt., Adjarian Khachapuri (Chaczapuri z jajkiem) 9,9 GEL, Gulasz cielęcy w sosie pomidorowym 15,9 GEL, Żebra cielęce z „Adjika” 16 GEL, Kupat 14,9 GEL, frytki 4,9 GEL, woda 2,4 GEL, sok 3,6 GEL

Oasis Club Restaurant – Main road, Udabno (David Gareja monastery), Sagarejo region, 0171 Udabno, Gruzja

IMG_1931

Kolejne miejsce godne polecenia. Zresztą Gruzińska kuchnia jest bardzo smaczna. Ciężka, tłusta i słona, ale PYSZNA.

Ceny:

Niestety nie znam dokładnie poszczególnych cen, bo Ksawery podliczył nas po prostu w całości. Zjedliśmy obiad, kolację wraz piciem czaczy i wina, i śniadaniem. Naprawdę niczego nam nie brakowało. W tym Chaczapuri mięsne i serowe, miejscowe sery, pieczywo i warzywa, zupa cebulowa, żeberka wołowe, swański sos, naleśniki z musem jabłkowym i jajka na szpinaku, a także cały wieczór picia czaczy i wina, a także butelka wina na drogę. całkowity koszt to 160 GEL (oczywiście na całą naszą grupę).

Dla porównania w restauracji hotelu Gino Paradise 2xChaczapuri, frytki, 4 piwa i woda kosztowały 50 GEL.

5. Dodatkowe informacje

Gruzja to nie jest bardzo tani kraj, jak to by się mogło wydawać, miejscami nawet droższy o Polski. Warty jest odwiedzenia, aczkolwiek nie każdemu może przypaść do gustu.

Pieniądze i płatności. Waluta obowiązującą jest lari (GEL), aczkolwiek niektóre ceny, jak ceny mieszkań czy samochodów podawane są w dolarach. W przewodnikach można też spotkać informację, że „w większości miejsc można płacić też dolarami”. W praktyce wygląda to niestety tak, że nikt tych dolarów nie chce przyjmować, więc zabieraniu pliku jednodolarówek (jak to zrobił nasz współtowarzysz Homik) stanowczo odradzam. Lepszą opcją jest większa ilość lari, bo nadmiar, który Wam zostanie, po powrocie można bez problemu wymienić na lotnisku w Warszawie.
Płatności kartą można spotkać w większości hoteli, sklepów i restauracji w dużych miastach, za to oczywistym jest, że na wsi płatność kartą praktycznie nie istniej, chociaż zdarzają się wyjątki. W miastach można też podjąć gotówkę z bankomatów, które akceptują wszystkie karty płatnicze i kredytowe, ale trzeba pamiętać o tym, że pobierają prowizję od każdorazowej wypłaty.

Przepisy drogowe raczej nie istnieją, generalnie im masz większe auto i jak dobrze sobie radzisz za kierownicą to masz pierwszeństwo. Policja zauważalna jest na każdym kroku, ale nie widziałam żeby kogoś zatrzymywali. Stanu technicznego samochodów chyba też nie regulują żadne przepisy, bo można zaobserwować przedziwne konstrukcje, a brak przedniego zderzaka jest nagminnie spotykany. Podobna rzecz się ma jeśli chodzi o parkingi. Zaparkować można praktycznie wszędzie, gdzie jest miejsce (o ile nie ma wyraźnego zakazu).

Drogi. Poza głównymi trasami, jak autostrada z Batumi przez Kutaisi do Tbilisi, większość dróg jest w kiepskim stanie, zwłaszcza drogi górskie.Warto wziąć to pod uwagę decydując się na przyjazd do Gruzji własnym samochodem, albo wynajęcie innego auta niż z napędem 4×4, bo ten może się przydać nie tylko w górach ale i na niektórych uliczkach Kutaisi. Warto też wziąć poprawkę na podpowiedzi Google Maps, bo potrafi wyprowadzić w niezłe manowce. Po raz kolejny zaznaczę, żeby w przypadku drogi z Tbilisi do Davit Gareji wybrać tą przez Sagarejo, pomimo że google nawet jej nie ma narysowanej. Niestety ta przez Rustavi i dalej po granicy z Azerbejdżanem, może przynieść kilka atrakcji jak gruzińskie bazy wojskowe czy amerykańskie i japońskie pole do detonacji niewybuchów, ale momentami niezłego stracha i przede wszystkim zajmie 3 razy więcej czasu.

Internet. W stolicy i dużych miastach w niemal każdej restauracji i kawiarni, podobnie jak w większości hoteli działają darmowe WiFi. W całym centrum Tbilisi działa miejsca sieć Tbilisi loves you, ale niestety nie zawsze udaje się z nią połączyć. Można też bez problemu kupić pre paid kartę sim z dostępem do internetu, nawet rozdawane są takie do naładowania tuż przy wyjściu z lotniska. W naszym przypadku sytuacja jest nieco inna, bo z racji częstych wyjazdów zagranicznych mam miesięczne pakiety danych, oddzielny na Unię Europejska i oddzielny na Świat, zawarte w abonamencie mojej sieci komórkowej. Co sprawdza się przy częstych i krótki wypadach za granicę, bez ponoszenia dodatkowych kosztów. W Gruzji z zasięgiem danych nie było większych problemów, może po za miejscami daleko w górach. Za to koszty połączeń i smsów z polskiej karty są bardzo wysoki, i taki absurd, że taniej jest wstawić zdjęcie na facebooka, niż wysłać smsa.

1 komentarz

  1. Pingback: Jak znajdujemy czas na to wszystko? | owadybezo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s