gruzja
Komentarze 2

Gruzja: przypadkowy offroad do Davit Gareji

IMG_1713

Jesteśmy w Tbilisi, jest poranek dnia drugiego naszej gruzińskiej przygody i wciąż pada. Szukamy alternatywy, gdzie można pojechać, żeby znaleźć trochę słońca. Do głowy przychodzi mi polecany przez znajomego Davit Garaji. Google Maps mówi, że to jakieś 70 km i 2h drogi. Damy radę pojechać zobaczyć, coś zjeść po drodze i wrócić znaleźć nocleg w Mtskheta i nadrobić już drogi na powrót do Kutaisi. Problem w tym, że zamiast zajrzeć w przewodnik i upewnić się która droga jest odpowiednia na szybki i bezproblemowy dojazd do monastyru (droga przez Sagarejo), zaczynamy polegać na Google i wybieramy „najkrótszą” drogę przez Rustavi.

IMG_1721IMG_1729IMG_1736IMG_1742IMG_1745IMG_1757IMG_1762IMG_1767IMG_1769IMG_1773IMG_1780IMG_1783IMG_1786IMG_1787IMG_1789IMG_1792IMG_1795IMG_1799IMG_1803IMG_1805IMG_1813IMG_1816IMG_1822IMG_1823IMG_1826IMG_1832IMG_1833IMG_1834IMG_1835IMG_1836IMG_1837IMG_1844IMG_1845IMG_1853IMG_1863IMG_1864IMG_1870IMG_1872IMG_1878IMG_1899

IMG_1905IMG_1911

Tuż za Rustavi trasa skręca w góry, gdzie telefon zaczyna tracić zasięg i Google lekko się gubi. Do celu zostaje nam 20 km, ale w tym wypadku to aż 20 km, bo droga zamienia się w ciężko przejezdne, nawet dla samochodu 4×4, błoto. Problem też, tkwi w tym, że nikt przed nami tędy nie jechał, więc nawet nie ma śladów na których moglibyśmy się wzorować. Dodatkowym utrudnieniem jest wiatr, który jest tak silny, że wychodząc z samochodu bardzo trudno jest otworzyć drzwi. I tak nasze 2h zamienia się w 4h, z licznymi przygodami, błotnymi poślizgami, stromymi podjazdami pod góry. (niestety nie mamy zdjęć z tych wyczynów, wybaczcie). Przychodzi nam moment zwątpienia, że „może zawrócić”, ale za ostatnim zakrętem pojawia się jeden jedynym znak drogowy, kierujący do Davit Gareji.

To kompleks monastyrów położony w Kachetii na granicy Gruzji z Azerbejdżanem, na półpustynnych stokach góry Garedża. Kompleks kościelny został założony w VI w. przez jednego z trzynastu syryjskich mnichów, którzy przybyli do tego regionu. Jeden z mnichów Dawid osiedlił się w naturalnej jaskini w Górze Garedża, gdzie później założył pierwszy monastyr. Do dziś teren ten jest tematem sporu granicznego pomiędzy Gruzją a Azerbejdżanem.

Przy kompleksie funkcjonuje mały sklepik z dewocjonaliami, prowadzony przez mnichów. W całym kompleksie jesteśmy sami, więc mamy dokonała możliwość na obejrzenie wszystkiego w spokoju, ale ze względu na kiepską aurę pogodową wszystkie wejścia na wyższe ścieżki są pozamykane. Niestety i tak jest już dość późno i nie zdążymy wrócić do Tbilisi. W przewodniku znajduję krótką adnotację, że w niedalekim, położonym pośrodku pustyni, Udabno pewni Polacy prowadzą małą knajpkę, co okazuje się naszym najlepszym wyborem podczas tego wyjazdu.

2 Comments

  1. Pingback: Gruzja: Udabno, najlepsze co mogło nas spotkać | owadybezo

  2. Pingback: Gruzja: oWady i (nie)porady | owadybezo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s