tajlandia
Dodaj komentarz

LaoTao: Ayutthaya

IMG_20160212_131356

Losy tego miasta są nie nieoderwaną częścią historii Tajlandii. To tu znajdowało się centrum królestwa, które od XIV w. ekspansywnie się rozwijało, wchłaniając terytoria takich potęg regionu, jak choćby imperium Khmerów. Dziś po tym majestacie pozostało wiele ruin i budowli wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

IMG_20160212_134710IMG_2449IMG_20160212_135655IMG_20160212_135544IMG_20160212_140345IMG_20160212_140250IMG_20160212_135328IMG_20160212_135224IMG_20160212_134910

Docieramy o 11:30 do Ayutthaya, ale nie mamy nawet siły zwiedzać. Mamy 4 godz. do pociągu, który zawiezie nas do Chiang Mai, na który bilety kupiliśmy już w Bangkoku. Zostawiamy bagaże w przechowalni (10thb/dzień) i znajdujemy miłego pana, który swoim tuk tukiem obwiezie nas po mieście (100thb/osobę), a raczej po najważniejszych świątyniach, bo szczerze mówiąc na więcej nie mieliśmy już czasu.

Ayutthaya mnie nie zachwyca. Może to przez jet lag, przez zmęczenie z niewyspania, zmianę klimatu… nie mogę znieść zapachów z ulicznych restauracji. Obiad zjadam w klimatyzowanym kfc, co na realia tajskie okazuje się strasznym burżujstwem, choć jest troszkę taniej niż w Polsce.  Z perspektywy czasu już wiem, że każdy mój pierwszy dzień podróży wygląda zupełnie tak samo, i nie ma to żadnego związku z miejscem w którym przebywam, po prostu instynktownie poszukuje bezpiecznych miejsc, które znam żeby móc się powoli zaaklimatyzować, a dalej idzie już wszystko doskonale.

Patrząc na zdjęcia, wrażenie robią piękne świątynie, posągi Buddy i mnisi w charakterystycznych szatach, ale nie wiedzieć, czemu, to miasto nie ma tego uroku, którego można było się spodziewać. Jest zwykły miejscem kultu, ściągającym pielgrzymki z najdalszych zakątków, ale niestety nie czuć tętniącej religii.

IMG_20160212_140640IMG_20160212_132117IMG_20160212_13180820100904_1556.JPG

Wracamy na dworzec. Szybki prysznic i pranie, owocowe zakupy na targu i w drogę do Chiang Mai pociągiem, który odjeżdżać miał o 16:00. Miał jakieś opóźnienie, wiec pan kolejowy zbierał wszystkich i ustawiał w miejscu gdzie miały przyjechać poszczególne wagony, tak żeby sprawnie poszło wsiadanie.  Second class slepper kosztował nas 506BTH/osobę. Pociąg przypomina SKM w trójmieście, tyle że ma rozkładane siedzenia i kolor zielonkawy. Ale pociąg też zaskakuje, po godzinie przychodzi pan, który rozściela nam łóżka i kładzie czyściutka i nieskazitelna pościel.

20101003_1970

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s